strona główna sklep kontakt

Opinie lekarzy

Nacięcie krocza w drugim okresie porodu nadal pozostaje najczęściej wykonywanym zabiegiem położniczym, a częstość jego wykonywania waha się od kilku do niemal 100% porodów drogami natury (Carroli G. & Mignini L. 2009). W uzasadnionych przypadkach nacięcie krocza chroni je przed pęknięciem w czasie ekspulsji płodu lub operacji położniczej. Według Światowej Organizacji Zdrowia rutynowe nacinanie krocza jest nieuzasadnione, dlatego też coraz powszechniej rekomenduje się odstąpienie od rutynowego nacinania krocza, czego rezultatem powinno być ograniczenie częstości wykonywania tej procedury do mniej niż 25% (Hartmann K. i współpracownicy 2005, Tayrac (de) R. i współpracownicy 2006).

Badania naukowe potwierdzają, że rutynowe nacięcie krocza nie zapobiega nietrzymaniu moczu po porodzie, jak również nie zmniejsza dolegliwości bólowych po porodzie lub częstości występowania dyspareunii (Carroli G. & Mignini L. 2009). Opublikowana w 2009 roku metaanaliza wykazała, że ograniczenie rutynowego nacięcia krocza zmniejsza o 33% ryzyko jego poważnego urazu i o 31% ryzyko powikłań gojenia rany krocza (Carroli G. & Mignini L. 2009).

Obecne na polskim rynku przyrządy treningowe EPI·NO Delphine i EPI·NO Delphine Plus, opracowane w Niemczech, pozwalają wyćwiczyć i uelastycznić mięśnie krocza tak, aby uniknąć nacięcia podczas porodu oraz wspomagać regenerację poporodową mięśni krocza i miednicy. Ćwiczenia można wykonywać samodzielnie w domu, dostosowując trening do potrzeb osobistych. Odpowiednio rozciągnięte, w wyniku stosowania przyrządów EPI·NO Delphine i EPI·NO Delphine Plus, mięśnie i tkanki krocza oraz pochwy pozwalają na ograniczenie potrzeby nacinania krocza podczas porodu. Opierając się na procesach fizjologicznych towarzyszących porodowi, a polegających na rozciąganiu mięśni przepony miednicy wokół szczeliny płciowej oraz mięśni i tkanek krocza, zastosowane przyrządy treningowe EPI·NO Delphine i EPI·NO Delphine Plus mogą przyczynić się do kontrakcji wyżej wymienionych mięśni i w ten sposób również zapobiegać obniżeniom macicy, ścian pochwy i pęcherza moczowego.

Mając na uwadze zalety prezentowanych przyrządów, pozytywnie opiniuję przydatność stosowania EPI·NO Delphine i EPI·NO Delphine Plus w przygotowaniu mięśni dna miednicy i krocza do porodu celem ograniczenia częstości wykonywania nacięcia krocza.

Prof. zw. dr hab. n. med. Ryszard Poręba


Dla Epino Polska podjąłem się przeglądu wszelkich badań i doniesień nt nacięcia krocza i bezcelowości wykonywania tej procedury w Polsce.

Po przeglądzie doniesień medycznych z całego świata oraz publikacji naukowych, z całą pewnością polecam produkty Epino jako korzystne dla pacjentek pragnących uniknąć nacięcia krocza oraz innych powikłań poporodowych.

Obserwując trendy medyczne, podjąłem się promocji produktów Epino w Polsce dla dobra moich pacjentów. Rekomendowanie tej unikatowej metody wykorzystywanej przez Balonik Epino powinno stać się tematem coraz szerzej nagłośnionym przez media szczególnie medyczne.

lek. Maciej Korcz –Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 2, Uniwersytet Medyczny w Łodzi


O produktach Epino dowiedziałem się od pacjentek. Jako lekarz ginekolog i  położnik z 25 letnią praktyką w prowadzeniu kobiet w ciąży, jeszcze żaden produkt nie był dla mnie tak pozytywnym zaskoczenie. Postanowiłem polecić produkt kilkunastu moim pacjentkom i przekonać się czy powszechne  pozytywne opinie są rzeczywiście prawdziwe. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. U pacjentek, które stosowały Epino Delphine przyrząd służący do wsparcia procesów porodu i regeneracji poporodowej, zauważyłem znaczną poprawę kondycji mięśni dna macicy. Ponadto u  pacjentek stosujących pod moja kontrolą produkt Epino Delphine nie było konieczności nacinania krocza, tak często wykonywanego w Polsce.

Ponadto zwróciłem uwagę na fakt, wsparcia psychicznego jakie dało się zauważyć u pacjentek prowadzonych przez ciążę wraz z Epino.

Epino pozwoliło im wzmocnić wiarę w siebie, wpływało znacznie na pozbawienie lęku przed porodem szczególnie u kobiet, które poród miał przed sobą dopiero po raz pierwszy. Były przekonane, że poród będzie łagodniejszy ze względu na fakt ćwiczenia mięśni dna miednicy. I tak rzeczywiście było. Urodziły bez problemu i obecnie są szczęśliwymi Mamami małych pociech.

Z całym przekonaniem polecam wszystkim kobietom produkt Epino, który na obecnym etapie jest nieodzownym elementem profilaktyki nacięcia krocza i prawidłowo prowadzonej ciąży.

lek. Waldemar Litwiński - specjalista ginekologii i położnictwa, absolwent Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, ceniony i uznany lekarz z blisko 25 letnią praktyką kliniczną w prowadzeniu kobiet z problemami ginekologicznymi i położniczymi


Opinie użytkowniczek

O baloniku Epino słyszałam jeszcze zanim zaszłam w ciążę. Później, gdy już oczekiwaliśmy na naszego synka, z różnych stron ponownie dochodziły do mnie informacje o Epino. Najpierw w szkole rodzenia dr Preeti Agrawal gorąco polecano nam ćwiczenia przy pomocy balonika Epino. Póżniej czytałam wiele na temat rodzicielstwa bliskości i świadomego podejścia do porodu, dzięki któremu można zapewnić łagodny start rodzącemu się maluszkowi i znowu pojawiały się rekomendacje ćwiczeń z Epino. Zakup balonika, choć nie jest on super tani, wrzuciliśmy jako bezwzględnie obowiązkowy do naszego wyprawkowego budżetu. Kupiliśmy wersję z manometrem, żeby łatwiej kontrolować postępy w ćwiczeniach.

Po konsultacjach z moim ginekologiem (nasz syn był prawidłowo ułożony główką w dół) zaczęłam ćwiczyć z Epino trzy tygodnie przed planowanym terminem porodu. Przez pierwsze trzy dni ćwiczyłam raz dziennie po dwie serie, później powtarzałam ćwiczenia rano i wieczorem - 10 minut napinanie mięśni Kegla, 5 minut rozciąganie krocza i na koniec wypychanie nadmuchanego balonika. Zaczynałam od rozmiaru 5,5, a już po 15 dniach mogłam wypchnąć balonik o średnicy 9,5 cm. I choć początkowo ćwiczenia nie należały do najprzyjemniejszych, odczuwałam intensywny ból podczas rozciągania i wypychania balonika, to po kilku dniach chyba się przyzwyczaiłam a ćwiczenia stały się wręcz rutynowe. Jestem pewna, że dzięki nim pomogłam naszemu synkowi przyjść szybko na świat.

Mój poród trwał zaledwie 5 i pół godziny, choć nasz syn był stosunkowo duży (54 cm, 3900g, obwód główki 33 cm). Rozwarcie następowało bardzo szybko, potem przyszła pora na parcie. Niestety maluch okazał się być myślicielem (jak niektórzy to określają) i szedł przez kanał rodny z rączką przy główce, dlatego wspólnie z położną podjęłyśmy decyzję, że dla jego bezpieczeństwa trzeba wykonać niewielkie nacięcie krocza (ok. 1 cm). Mam więc jeden szew. Jestem jednak szczęśliwa, że zapewniłam mojemu dziecku możliwie najbardziej komfortowe warunki. Poród odbywał się siłami natury, bez znieczulenia i innych dodatkowych interwencji medycznych - właśnie o to mi najbardziej chodziło. Gdy wróciłam na salę w szpitalu wszystkie dziewczyny zazdrościły mi, że tak szybko mi poszło :) A ja, pękałam z dumy! Powoli zaczynam myśleć o poporodowych ćwiczeniach z Epino. Mam nadzieję, że dzięki nim moje mięśnie Kegla szybko wrócą do formy, a blizna uelastyczni się. To jednak wymaga dłuższego czasu, dam niedługo znać jakie są efekty.

Pozdrawiam wszystkie oczekujące mamy. Polecam ten balonik, naprawdę warto poświęcić trochę czasu na przygotowanie się do porodu i świadomie pomóc swojemu dziecku przyjść na świat. Wiele z was zapewne uniknie również nacinania :)

Pozdrawiam
Ania /Wrocław / 05.07.2012


Drogie mamy,przed kupnem proszę wziąć pod uwagę mój przypadek. Zaczęłam stosować Epino trzy tygodnie przed terminem porodu.Ściśle przestrzegałam zaleceń odnośnie czyszczenia i dezynfekcji mimo to wdała się infekcja.Musiałam zrobić przerwę na wyleczenie jej( ok.4 dni)Urodziłam tydzień przed terminem więc nie zdążyłam osiągnąć zalecanych centymetrów. Pękłam w dwóch miejscach.Po porodzie nie wróciłam do ćwiczeń biofeedback, bo nie doczytałam się w instrukcji czy można stosować epino Delphine Plus po pęknięciu.Tak więc gadżet na niewiele się przydał a spora suma przepadła.

Pozdrawiam

Sylwia / Warszawa / 01.24.2012


Witam,

O baloniku Epino dowiedziałam się w szkole rodzenia. Ćwiczenia rozpoczęłam na 3 tygodnie przed planowanym terminem porodu. Dawały one zdumiewające efekty, a każda „sesja” z Epino dopingowała mnie do dalszego rozciągania. W 10 dni udało mi się osiągnąć 9,5 – 10. Urodziłam 6 dni przed terminem zdrowego ślicznego synusia o wadze 3320, obwód główki - 35. Wszystko byłoby cudownie i moje krocze byłoby nienaruszone, gdyby nie to, że Synek urodził się myślicielem – z rączką przy twarzyczce i trochę pękłam. Położna oceniła, że krocze było świetnie przygotowane, główka przeszła bez problemów, tylko ta rączka pokrzyżowała plany. Mimo wszystko jestem zadowolona, a moja forma po porodzie była o wiele lepsza niż tych pacjentek, które były nacinane lub popękane i oczywiście nie ćwiczyły z Epino. Już w pierwszej dobie po porodzie mogłam siedzieć i dość swobodnie się poruszać. Nie brałam żadnych środków przeciwbólowych, ku zdziwieniu położnych, które troskliwie kilka razy mi je proponowały. Epino polecam wszystkim przyszłym Mamom! Zmniejsza strach przed porodem, ułatwia jego przebieg i „dochodzenie do siebie” po nim.

Szczęśliwa Mama / Brzesko / 20.07.2011


Urodzilam 26 wrzesnia 2010 roku synusia o wadze 4010g ,35 cm obwod glowki w dodatku 2 tygodnie po terminie. O baloniku Epino dowiedzialam sie z internetu, jakies 2 tygodnie zastanawialam sie nad zakupem...
Jestem przekonana ze Balonik bardzo przyczynil sie do tego, ze porod przebiegl szybko i sprawnie 2,5 godzinki  3 parcia i bylo po wszystkim bez najmniejszego urazu. 40 min po porodzie prawie ze bieglam pod prysznic, nic mnie nie bolalo poprostu rewelacyjnie sie czulam i bez problemu moglam zajac sie malenstwem! Malenstwo tez w swietnej formie :)
Zaczelam cwiczyc w 38 tygodniu, trwalo to jakies 16, dni poczatki nie byly przyjemne ani latwe, zaczelam od srednicy 5,5 skonczylam na 9cm!
Jestem bardzo zadowolona z zakupu w 100% spelnil moje oczekiwania Polecam produkt kazdej przyszlej mamusi, sama mam zamiar miec jeszcze jedna pocieche i napewno skorzystam z balonika jeszcze raz :) Drogie ciezarowki powiem tylko tyle jesli chcecie miec latwiejszy porod, to Epino napewno w tym pomoze! Nie dajmy sie nacinac niepotrzebnie kobiety!!! Kazda kobieta powinna miec szanse dowiedziec sie o baloniku na pierwszej wizycie u lekarza..
Cena jest dosc wysoka i napewno nie wtedy kazdy moze sobie pozwolic, ale sa to dobrze zainwestowane pieniazki w moim przypadku tak bylo!
Dodam jeszcze ze swietny kontakt i wspolpraca ze sprzedawca, szybka wysylka i odpowiedz na pytania!

Dziekuje. Justyna / Warszawa / 31.03.2011


Witam.
Jestem bardzo zadowolona! Niestety nie udało mi się uniknąć nacięcia, ale to złośliwość ze strony pani doktor. Poród trwał nie całe 5 godzin i był bardzo przyjemny i prawie bezbolesny. Franio urodził się z masą urodzeniową 3750. Dodam, że zespół medyczny bardzo był zdumiony szybkością mojego porodu (to był mój pierwszy poród). Ćwiczyłam z epino przez 2 tygodnie prze porodem. Robiłam tylko ćwiczenia rozciągające i udało mi się dojść do 9 cm. Ćwiczenia nie są kłopotliwe, ale nie należą do najprzyjemniejszych. Bardzo polecam wszystkim kobietom, które chcą mieć szybki łatwy i przyjemny poród :).


Pozdrawiam Aśka / Poznań / 31.03.2011


Swoją córkę urodziłam 8 miesięcy temu: ważyła 4 kg.  Do porodu, a był to mój drugi poród, starannie się przygotowałam, zważywszy na to, że przy pierwszym musiałam być nacięta (nikt nie mówi kobietom uprawiającym sport wyczynowo, że przed porodem muszą koniecznie DODATKOWO uelastycznić mięśnie pochwy, ponieważ mają je o wiele twardsze niż większość populacji): używałam Epino oraz drugiego urządzenia, które sobie chwalę, Tens (służy do łagodzenia bólów krzyża, również w trakcie porodu). Dzięki Epino nauczyłam się przeć i wstrzymywać parcie (co jest ważne), rozciągnęłam się i nabrałam pewności siebie, która jest nieodzowna przy takim wydarzeniu. Mimo że niedoświadczona lekarka uznała, że należy mnie naciąć "profilaktycznie", bo dziecko jest jej zdaniem "za" duże [sic], uzgodniłam z --podkreślam -- doświadczoną położną, że natnie mnie w ostateczności. Efekt był taki, że urodziłam swoją córkę w ciągu 10 minut (mówię o fazie parcia), a założono mi jeden szew, przy czym córeczka była ustawiona z jedną ręką wyciągniętą, co z reguły sprzyja przedłużeniu całej akcji. Podsumowując: nie mam żadnych wątpliwości, że to dzięki Epino, Tensowi i fantastycznej położnej (ze szpitala Żeromskiego w Krakowie) cały mój poród był naprawdę znośny z czysto fizycznego punktu widzenia , a z psychicznego --rewelacyjny.

Pozdrawiam. Anna / Kraków / 31.03 2011


Najważniejszy cel został osiągnięty: miałam szybki, sprawny poród bez nacięcia czy jakiegokolwiek szwu. Godzinę po urodzeniu córeczki (3,650 kg) poruszałam się o własnych siłach i bez problemu siedziałam. Epino i dobra położna to duet doskonały.
Serdecznie polecam,


Dorota / Warszawa / 31.03 2011


Komentarz od Zespołu Epino: Poniżej opinia użytkowniczki, z której wynika, że pacjentka nie zastosowała się do zaleceń zawartych w instrukcji obsługi. Wszelkie infekcje dróg moczowych i pochwy wykluczaja stosowanie przyrzadu i wymagają konsultacji lekarza ginekologa lub położnej. Rozpoczęcie ćwiczeń z Epino należy poprzedzić dokładnym zapoznaniem się z treścią instrukcji obsługi oraz konsultacją medyczną.

Witam,
kupiłam u Państwa ten produkt, gdyż przekonały mnie pozytywne opinie zamieszczone przez Państwa w internecie. Teraz już wiem, że te opinie to jedynie Państwa chwyt marketingowy mający niewiele wspólnego z prawdą. (wszystkie opinie użytkowniczek są autentyczne, do wglądu w naszej siedzibie) 
Balonik jest źle ukształtowany gdyż podczas pompowania wypada. Guma z której jest wykonany- jest nieprzyjemna w dotyku. Mimo to "dla dobra dziecka" i "łatwiejszego porodu" nie poddawałam się i ćwiczyłam według zaleceń. Po kilku dniach nabawiłam się stanów zapalnych (mimo, że wszystko robiłam w sterylnych warunkach a wcześniej byłam w 100%zdrowa) które podczas porodu miały negatywne skutki (mi i dziecku tuż po porodzie musiano podać antybiotyk).
Rozciąganie mięśni pod koniec ciąży nie ma sensu gdyż w organizmie kobiety tak silnie działają hormony, że narządy mają zupełnie inną elastyczność - duuuużo większą. Natura sama doskonale się broni. Takie są moje obserwacje, moich koleżanek jak i opinie lekarzy z którymi o tym rozmawiałam.
Nikomu NIE POLECAM Państwa produktu, nie tylko przyjaciółce.
Wprowadzając na rynek taki bubel robicie więcej szkody niż pożytku i narażacie zdrowie jeszcze nienarodzonych dzieci, co uważam za conajmniej etycznie niemoralne.
Cena produktu również pozostawia wiele do życzenia.
Jednym słowem: z mojej strony pieniądze wyrzucone w błoto, a z Państwa - bogacenie się kosztem innych.
Właściwie to powinnam żądać jakiegoś zadośćuczynienia albo co najmniej zwrotu gotówki.
Mimo wszystko pozdrawiam,

Anna / Osielsko / 01.04.2011


Witam, 
poród był ciężki ponad 17 godzin- od przedwczesnego odejscia wód płodowych, parcia ponad 3 godziny. Gdyby nie mąż nie poradziłabym sobie.
Moja miednica mniejsza okazała się za wąska i nie mogłam urodzić naturalnie. Skończyło się cesarką. 
Nie poleciłabym epino kobietom, które ze względu na budowę anatomiczną miednicy nie mogą urodzić naturalnie.  
Bardzo żałuję, że żaden z lekarzy nie zweryfikował moich szans na naturalny poród. Miałam złudne nadzieje i czułam się przegrana, że nie dałam rady. 
Pozdrawiam serdecznie,
mama / Poznań / 01.04 2011


Witam,
Z czystym sumieniem polecam balonik Epino!!!
Bardzo zależało mi na tym, aby podczas porodu ochronić krocze, dlatego zdecydowałam się na zakup balonika, o którego istnieniu dowiedziałam się podczas zajęć w szkole rodzenia.
Ćwiczenia zaczęłam na trzy tygodnie przed porodem. Nie były one zbyt przyjemne, ale w końcu cel uświęca środki :)
Rozpoczynając ćwiczenia balonik nadmuchiwałam do średnicy 4 cm. Z czasem udało mi się rozciągnąć mięśnie krocza do średnicy 8,5 cm.
Obawiałam się, że to trochę za mało, żeby uniknąć nacięcia, ale okazało się, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne.
Moja położna wiedziała, że ćwiczyłam z Epino i tak poprowadziła poród, że przebiegł on bez żadnych komplikacji i oczywiście bez żadnego nacięcia. Moja córeczka urodziła się z wagą 2840 gram.
Już 4 godziny po porodzie brałam prysznic bez niczyjej asysty. Wiele osób na oddziale dziwiło się, że przy moich gabarytach (należę do bardzo szczupłych osób) udało mi się urodzić swoje pierwsze dziecko bez nacinania krocza.
Balonik Epino polecam wszystkim swoim znajomym, które spodziewają się dziecka. Jestem w 100% pewna, że naprawdę warto w niego zainwestować.--
Pozdrawiam
Ewelina / Oleśnica / 01.04 2011


Witam, jestem bardzo zadowolona, że kupiłam EpiNo Plus, choć wolałabym aby był tańszy ;-) żałuję, że nie kupiłam go wcześniej i nie zaczęłam ćwiczyć na nim mięśni kegla, możecie Panie spokojnie polecać balonik także do tego, nie tylko do rozciągania. Ćwiczenia rozciągające rozpoczęłam dokładnie 3 tygodnie przed porodem. Przez kilka pierwszych dni musiałam wykazać się cierpliwością bo wykonywanie ćwiczenia nie szło mi najlepiej. Nie wiedziałam których mięśni używać, balonik albo mi uciekał, albo wsuwał się za głęboko. Przy wyjmowaniu czułam duży dyskomfort. Musiałam poszukać też dla siebie dogodnej pozycji bo ta z instrukcji wyraźnie mi nie odpowiadała. Szybko jednak zaczęły pojawiać się efekty ale po ok. 1,5 tyg nastąpił zastój (na szerokości balonika 6-7cm), które jednak minął po kilku dniach. Ostateczniek udało mi się rozciągnąć do 9,5-10cm czyli do ok 30cm obwodu.
Skurcze zaczęły się o 6 rano a o 14:20 urodził się mój synek. Ważył 4120g, 58cm i główkę miał 35cm. Bardzo chciałam ochronić krocze i podczas porodu położna mówiła, że krocze jest bardzo podatne i ładnie się rozciąga. Jednak dziecko wyszło bardzo szybko i nikt nie wiedział, że jest duże (w ostatnim miesiącu nie miałam usg). Pęknięcie jednak było powierzchowne i niewielkie, i pomimo, że musiało być zszywane, to nie przeszkadzało mi w codziennym funkcjonowaniu, mogłam spokojnie usiąść po turecku na łóżku.  Oprócz EpiNo, podczas samego porodu dodatkowo używałam stymulatora TENS, który miał łagodzić bóle i ogólnie przyspieszać akcję porodową. Bardzo jestem zadowolona z przebiegu porodu, uważam, że poszło mi szybko i sprawnie. Nie zraziłam się i już chcę mieć kolejne dziecko ;-)  Poleciłam go koleżankom i na pewno będę go używać przed kolejnym porodem. Teraz używam do przywrócenia swoim mięśniom dawnej sprężystości, bo męczy mnie nietrzymanie moczu. Nie mogę jeszcze nic powiedzieć o efektach bo dopiero zaczęłam. Wcześniej nie pozwalało na to zmęczenie, nieregularny sen i brak czasu... i pewnie chęci ;-)

Pozdrawiam serdecznie Agata / Wrocław / 02.04.2011


Witam Pani Aleksandro, chciałam załączyć swoją opinię o Epino Delphine+:) O baloniku Epino dowiedziałam się w szkole rodzenia. Na początku odstraszyła mnie troszkę cena, ale w końcu stwierdziłam, że może jednak warto wydać te pieniądze. Muszę powiedzieć, że był to jeden z najlepszych zakupów jakie zrobiłam w całym swoim życiu.19 kwietnia 2011 siłami natury urodziłam ważącą 3150g i mierzącą 54cm córeczkę. Z Epino ćwiczyłam przez trzy tygodnie, dwa razy dziennie po 25 minut. Kiedy zaczęłam ćwiczenia byłam w stanie napompować balonik do średnicy 5 cm, a skończyłam na 10cm. Poinformowałam położną, że mimo iż jest to mój pierwszy poród, to wydaje mi się, że jestem do niego odpowiednio przygotowana i chciałabym uniknąć nacięcia krocza. No i udało się, obyło się bez żadnych pęknięć, otarć czy nacinania. Trzy godziny po porodzie stałam na korytarzu ze swoimi rodzicami, ktorzy przyjechali obejrzeć wnuczkę. Poza tym, że wciąż dokucza mi brak snu;)) już następnego dnia po porodzie nie czułam, że w ogóle rodziłam. Lekarz, który przyszedł na obchód nie mógł się nadziwić, że tak mi się udało przy pierwszym dziecku. Jeszcze jedną  ważną zaletą Epino jest to, że oprócz tego, że przygotowuje do porodu fizycznie to też psychicznie. Dzięki ćwiczeniom zupełnie pozbyłam się strachu. Cała moja rodzina nie mogła uwierzyć, że ja, taka straszna panikara, która mdleje na widok kropli krwi, jestem tak pozytywnie nastawiona i zupełnie nie boję się porodu. Reasumując chciałabym gorąco polecić Epino wszystkim niezdecydowanym, na pewno nie będziecie żałować!

Pozdrawiam, Kasia  / Wrocław / 30.04.2011


Witam,

Chciałam wyrazić swoją pozytywną opinię na temat skuteczności, w moim przypadku, balonika epino. Ćwiczenia zaczęłam wykonywać cztery tygodnie przed planowanym terminem porodu (trzy tygodnie przed rzeczywistym TP). Zaczynałam od 8 cm, skończyłam na 10cm. Na początku myślałam, że to jakaś ściema :)- zbyt łatwo poszło. Dodatkowo od ok. 32 tc wykonywałam masaż olejkiem ze słodkich migdałów z dodatkiem witaminy E. Pomogło:) być może swój udział również miały uwarunkowania genetyczne oraz pozycja wertykalna podczas II fazy porodu, ale przygotowanie do porodu w w/w sposób dodało mi pewności siebie. Podpisałam oświadczenie, że nie wyrażam zgody na nacięcie. Wywalczyłam pozycję w której było mi najwygodniej podczas ćwiczeń (w klęku podpartym oraz kolankowo-łokciowa), a w zasadzie prezentowałam postawę, tak chcę rodzić i tyle. Druga faza porodu trwała 10 min – pierwsze dziecko (52 cm długości, 3,3 kg, 34cm obwód główki). Zero pęknięć, otarć, szwów. Forma i samopoczucie po porodzie - rewelacja. Cztery godziny po porodzie brałam prysznic (w towarzystwie męża).

Polecam każdej kobiecie, której zależy na ochronie krocza. Dużym minusem jest tutaj cena urządzenia, ale uważam, że warto tyle zapłacić, wiedząc że kupuje się nie tylko sam przedmiot, ale przede wszystkim to co on nam daje. Poród wspominam jako wspaniałe wydarzenie, które wzmocniło mnie jako kobietę, do którego powracam z wielkim sentymentem i uśmiechem na twarzy, czego każdej przyszłej Mamie życzę.

Pozdrawiam
Monika / Katowice / 19.02.2010


Witam!

Urodziłam w październiku córeczkę o wadze 3160g i długości 51 cm. Wasz produkt odkryłam przez przypadek na jakimś forum. Zastanawiałam się nad zakupem ok. tygodnia, ponieważ przyznam szczerze zniechęciła mnie trochę cena. Czas mnie gonił bo to był już początek 36tc. Po przemyśleniach zdecydowałam się na zakup w 37tc i prosiłam o szybką przesyłkę ze względu na to, że zalecacie ćwiczenia właśnie od 37tc i przesyłka dotarła do mnie o ile dobrze pamiętam w przeciągu 3 dni więc tu już pierwszy plus. Nie wyobrażam sobie porodu bez Epino, jeśli będzie potrzeba to wydam jeszcze i 3 razy taką sumę :) Mam jednak nadzieję, że balonik nada się jeszcze na drugie dziecko o ile się wyrobimy w terminie ważności :) W każdym razie wszystkim kobietom, które planują dziecko lub są w ciąży mówię o Waszym produkcie, bo czemu nie ułatwić sobie życia?! Ćwiczyłam z balonikiem ok. półtora tygodnia (bo urodziłam w 39tc) tylko wieczorami, sposobem po 10min, zaczęłam od średnicy ok. 5,5cm a skończyłam na 9cm. Ćwiczenia średnio przyjemne, ale coś za coś. Jak wyżej wspomniałam moja córeczka nie była za duża, w główce mierzyła 32cm i krocze pozostało w całości. W szpitalu nikt nie wiedział za bardzo o czym mówię, jak uprzedzałam, że ćwiczyłam z balonikiem i wolałabym żeby mnie nie nacinano. Mała mnie lekko otarła i położna zrobiła 1 czy 2 szwy twierdząc, że tak będzie ładniej wyglądało. Poród trwał 6 i pół godziny, ale pewnie dlatego że wywoływano u mnie bóle po odejściu wód, inaczej byłby pewnie krótszy. W każdym razie najważniejsza faza, w której zaczęłam przeć trwała całe 5 min :) Po wszystkim pan doktor, który przyszedł sprawdzić co i jak, stwierdził że teraz tak trzeba robić bez nacinania i był zdumiony. Poród wspominam jako coś wyjątkowego, był ze mną ukochany mężczyzna i za chwilę pojawiła sie nasza Kruszynka. Jak tylko sobie przypominam to rodzi się we mnie wzruszenie i raczej jest nie do zapomnienia ta chwila ponieważ mamy nagrany moment jak nasza Lenka jest już na świecie :) Dziewczyny, które stoją przed takim samym dylematem, jak ja 4 miesiące temu... ten malutki balonik jest naprawdę warty swojej ceny. Dodam jeszcze, że w 4 godziny po porodzie podreptałam sobie po tabletkę na drugi koniec korytarza. Urodziłam wieczorem, a na drugi dzień rano siedząc na łóżku po turecku karmiłam swoją córeczkę i nie miałam żadnych ograniczeń ruchowych. Chciałabym jeszcze dodać, iż rozpoczęliśmy współżycie po niecałych 4 tygodniach od porodu bez żadnych problemów, a to chyba też zasługa Epino :)

Ujmując to wszystko co napisałam jednym slowem-POLECAM!!

Paula / Płock / 10.02.2010


Witam,

Lekarze i położne w ogóle nie zwracają uwagi na tak ważny aspekt jak ćwiczenie pochwy przed porodem oraz ćwiczenie mięśni kegla po porodzie. Moje poprzednie dzieci urodziłam pozbawiona wiedzy na ten temat. Miałam dyskomfort w uprawianiu seksu po porodzie. Podczas trzeciej ciąży przeczytałam o epino. Ćwiczyłam przed porodem „rodząc” 8 cm balonik. Poród nie stanowił dla mnie problemu. Urodziłam synka o wzroście 60cm i wadze 4 kg. Czytałam również, że ćwicząc mięśnie kegla tuż po porodzie (200 skurczy mięśniowych dziennie – a najlepiej 50 skurczy podczas karmienia w dzień) pozwoli na powrót pochwy do stanu prawie przed urodzeniem pierwszego dziecka.

Ćwiczyłam w połogu, ćwiczyłam z epino tuż po nim i muszę stwierdzić, że jest to prawda. Potwierdziła mi to moja pani ginekolog. Muszę zaznaczyć ogromną rolę manometru. Nareszcie wiem jak mocne mam mięśnie i jak je ćwiczyć. To jedyne urządzenie, które „trenuje” mięśnie niezbędne do odczuwania przyjemności w seksie.

Nie jesteśmy jedynie maszynami do rodzenia dzieci. Poród po pierwsze może być mniej bolesny a po drugie nadal możemy być atrakcyjne dla naszych mężczyzn. Również „wewnątrz”. Całe ciało nam się starzeje, przybieramy na wadze, mamy zmarszczki. Musimy stosować diety, ćwiczyć i używać kremów przeciwzmarszczkowych. Nikt nam nie powiedział, że pochwa również się starzeje, że mięśnie nie ćwiczone ją poluzują, że nasi mężowie odczuwają to fizycznie, ale nic nie mówią, że możemy mieć kłopot z zatrzymaniem moczu. Nikt nam nie mówi, jakie to ważne i jak należy o to dbać. To temat wstydliwy. Zacznijmy, zatem od tego, aby lekarze każdej kobiecie w ciąży rozdali ulotkę o epino i byli otwarci na zadawanie pytań. Pora się zacząć edukować i cieszyć seksem z ósemką dzieci do późnej starości!

Agnieszka / Marki / 24.11.2009


Witam!!!

Faktycznie, epino pomogło mi przy urodzeniu mojego Maleństwa. Piszę Maleństwo, ponieważ Hania urodziła się z wagą 2760g i długością 52cm. Myślę, że do bardzo szybkiego (pierwszego) porodu przyczyniło się również nastawienie, w ogóle się nie bałam. I nie wynika to z braku doświadczenia, ponieważ, dziś kiedy moje Maleństwo ma 9 miesięcy ja myślę już o następnym dziecku, a wspomnienie porodu nie jest niemiłe. Poród trwał 3 godziny.Nie zostałam nacięta, nie popękałam. 2 godziny po porodzie poszłam pod prysznic, chodząc zupełnie normalnie. Po 3 tygodniach wróciłam do trenowania swojego ukochanego tańca. Ćwiczenia z epino zaczęłam 10 dni przed porodem (myślałam, że mam więcej czasu, ale dzidziuś urodził się 2 tyg. przed terminem). Okazało się, że ćwiczenia nie są skomplikowane, choć nie do końca przyjemne. Zaczęłam od 6,5 cm, a skończyłam na 9,5. Myślę, że epino+ pozytywne nastawienie+ ukochana osoba przy boku+ cudowna położna= spokojny, bardzo szybki poród:) Przy następnym dzidziusiu też go użyję.

pozdrawiam
Kasia /Wrocław / 22.09.09


Witam

Coreczka przyszla na swiat z waga 2800g w srodku 37 tyg, ze wzgledu ze szybciej odeszly mi wody plodowe a nie bylo skurczy, musialo zostac przeprowadzone cesarskie cięcie, w zwiazku z tym nie mialam mozliwosci sprawdzenia dzialania EPINO na ktorym mi bardzo zalezalo. Jednakze rozciagnelam miesnie do srednicy 10cm, cwiczenia nie byly klopotliwe a do uczucia rozciagania mozna sie bylo przyzwyczaic juz po tygodniu cwiczen.Moja ginekolog powiedziala ze miesnie krocza sa pieknie rozciagniete i istanialo duze prawdopodobienstwo ze coreczke udaloby sie urodzic bez nacinania krocza ( tym bardziej ze waga jej oraz srednia glowki 32cm przy porodzie na pewno nie wyrzadzilaby jakis "szkod") jednakze nie udalo sie tego sprawdzic.Mimo to polecalabym epino wszystkim przyszlym mamom bo dzieki niemu nauczylam sie kontrolowac miesnie krocza a wypychanie balonika bardzo przy tym pomoglo.

Pozdrawiam
Beata / Szczecin / 8.09.09


Wizja nacinania krocza i wszystkich z tym związanych atrakcji zawsze mnie przerażała. Chciałam zrobić wszystko, żeby tego uniknąć, dlatego na epino zdecydowałam się od razu. Bardz się cieszę, bo ćwiczenia pomogły mi nie tylko rozciągnąć mięśnie, ale również oswoić lęk przed porodem. Ćwiczenia zaczęłam na 4 tygodnie przed planowanym terminem porodu. Okazało się, że należę do słabo rozciągliwych. Zaczynałam od 4,5 cm. a w ostatnim dniu ćwiczeń osiągnęłam 7,5 cm. obwodu balonika. Wydawało mi się, że rozciągam się za wolno i za mało, ale okazało się, że wystarczająco.

Urodziłam w terminie córkę o wadze 3.180 kg, 32 cm obwodu główki, bez nacinania krocza. Główkę urodziłam bez problemu. Przy tułowiu córka mnie obtarła w dwóch miejscach, ponieważ obie rączki miała zgięte. Jeżeli chodzi o same ćwiczenia, to po tygodniu zmieniłam technikę, bo jak wspominałam wydawało mi się, że za wolno się rozciągam, i podczas jednej sesji ćwiczeń pompowałam balonik kilkakrotnie (3-4 razy). Pozwalałam mu się wysunąć po 3-4 minutach. Wcześniej ćwiczyłam 1 wysunięcie po 10 minutach. Miałam wrażenie, że po tej zmianie efekty ćwiczeń były szybciej zauważalne. Jestem bardzo zadowolona,że udało mi się, dzięki Epino uniknąć nacinania. Sprzęt polecam wszystkim znajomym ciężarówkom.

Kasia / Wrocław / 12. 08. 2009


Witam serdecznie,

miałam mieszane uczucia jeśli chodzi o zakup epino ze względu na jego cenę i to, że nie miałam wcale pewności, że mi pomoże (znalazłam niewiele opinii na temat epino). Jednak teraz nie żałuję w ogóle tego wydatku, a nawet nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie zdecydować się na epino. Jestem bardzo zadowolona. Rozpoczęłam ćwiczenia chyba na trzy i pół tygodnia przed terminem porodu. W trakcie ćwiczeń musiałam zrobić przerwę na kilka dni, a na 5 dni przed faktycznym porodem musiałam zaprzestać ćwiczeń. Sumując ćwiczyłam około 15 dni. Ostanim razem jak ćwiczyłam przed porodem uzyskałam wynik 8,5 cm. Ćwiczenia nie były dla mnie kłopotliwe, jednak trzeba przyznać, że nie jest to najprzyjemniejsze ćwiczenie. Chociaż dzięki temu można się oswoić choć trochę z tym, co będzie się czuło w 2 fazie porodu - tzn odczucie rozpierania. Na początku ćwiczeń przez kilka pierwszych dni byłam przerażona, że nie uda mi się dojść do wyniku 8-10 cm, bo potrafiłam osiągnąć tylko 5cm, ale udało się. Dziecko urodziłam siłami natury, ważyło przy porodzie 3440 i miało wtedy 54 cm. Obyło się bez nacięcia i bez żadnych pęknięć, nawet najmniejszych, ale to również dzięki położnej, która chroniła krocze. Poród trwał w sumie 7 godzin (w tym druga faza porodu 15 minut). Jestem bardzo zadowolona z zakupu epino, bo udało się urodzić bez problemów. Myślę, że bez epino nie miałabym szans na poród bez pęknięć/nacięcia, czego potwierdzeniem może być zdziwienie lekarzy na to, iż urodziłam pierwsze dziecko o wadze 3440 bez obrażeń krocza. Jedna z lekarek stwierdziła nawet: "Jak się pani to udało??!!" Tu muszę zaznaczyć, że wiele osób ciągle uważa, że lepiej być naciętym niż rodzić bez obrażeń. Nawet lekarka ostatnio na wizycie kontrolnej powiedziała, że poród bez nacięcia ma swoje zalety, ale przy nacięciu nie ma problemów z nietrzymaniem moczu i wypadaniem narządów rodnych.

Chyba musicie się włączyć w różne akcje informacyjne razem z fundacją Rodzić po ludzku. Jak najbardziej nie żałuję tego zakupu i na pewno polecę znajomym, które będą w ciąży. Bardzo proszę o nie umieszczanie mojego nazwiska przy opini, na Państwa stronie internetowej. Pozdrawiam,

Małgorzata / Kraków / 8.09.09


Witam.

Jestem 6 tygodni po porodzie fizjologicznym, z epino zaczęłam ćwiczyć 3 tyg przed terminem. Pierwszy etap ćwiczeń to wzmocnienie mięśni kegla a następnie rozciąganie do max. 10 cm, mi się udało do 9,5 cm. Cwiczenia się opłacały bo poród przebiegł bardzo szybko i długo nie musiałam się męczyć, no i bez nacięcia i szwów. Córka urodziła się 10 dni po terminie o wadze 3.900 kg. Myślę że epino pomoże wielu kobietom uniknąć dodadtkowych cierpień podczas porodu i póżniej podczas połogu. Teraz zaczęłam ćwiczenia poporodowe z balonikiem.

Pozdrawiam ;)
Karolina / Wrocław / 10.09.09


Witam.

Syna urodziłam w kwietniu 2008 r. Zaczęłam ćwiczyć z epino zgodnie z zaleceniami, tzn. na 3 tygodnie przed terminem porodu i jestem bardzo zadowolona z działania tego przyrządu.

Pomimo tego, że mój syn urodził się z wagą 4.200 udało mi się uniknąć nacięcia oraz pęknięcia. Zaraz po porodzie byłam w świetnej formie, a lekarz, który nie oglądał, nie mógł uwierzyć, że przy tak dużym dziecku udało się w pełni ochronić krocze.

Cztery tygodnie później zaczęłam ćwiczyć ponownie, by powrócić do formy z przed porodu. Też z sukcesem.

Polecam serdecznie.
Monika / Rybnik


Jestem już z maleństwem w domu. Dziecko urodziło się 2 tygodnie po terminie więc miałam więcej czasu na ćwiczenia z wykorzystaniem balonu. Ale i tak do normalnego terminu porodu udało mi się wyćwiczyć rozciągnięcie do 10 cm średnicy.

Balon spisał się rewelacyjnie!!!!! Urodziłam dziecko siłami natury bez nacinania krocza i bez żadnego pęknięcia! A dziecko ważyło 4 kg i miało obwód głowy 38 cm. Myślę, że bez ćwiczeń z balonem nie uniknęłabym nacinania. Jak zaczynałam ćwiczenia to mogłam osiągnąć średnicę zaledwie 5 cm. Z dnia na dzień wynik był coraz lepszy, aż do 10 cm.

W związku z tym, że nie miałam żadnych szwów, byłam w stanie od razu po porodzie przejść samodzielnie na salę, a na drugi dzień siedziałam po turecku i karmiłam dziecko. Byłam całkowicie sprawna i tego zazdrościły mi inne kobiety z sali, na której leżałam.

Ewa / Warszawa


Używałam epino - naprawdę polecam. Dzięki przyjaciółce poznałam i wypróbowałam epino, jestem bardzo zadowolona z efektu. Ćwiczyłam tylko przez 2 tygodnie i urodziłam bez obrażeń dużego chłopca, który ważył 2750g. Rozmawiałam z położną i ona powiedziała mi, że dziewczyny, które ćwiczą z epino generalnie rodzą bez obrażeń: bez nacięć i pęknięć. Nie pamiętam już do ilu centymetrów doszłam ćwicząc, pamiętam jednak, że ćwiczenia te były dość przyjemne ;-) . Pozdrawiam

Oliwia / Wrocław


Szanowni Państwo,
ogólnie z zakupu balonika Epino jestem zadowolona, choć nie mogę poświadczyć, czy w 100% spełniłby swoje zadanie. Poród w moim przypadku zakończył się cesarskim cięciem, gdyż dziecko było duże (3800 g, 59 cm) i okazało się być źle ułożone (główka ułożona potylicą). Jeżeli chodzi o balonik, to początkowo ćwiczenia dla mnie były dość kłopotliwe, ale myślę, że mi pomogły dobrze przygotować się do porodu i wymagały systematyczności (dość ważne). Udało mi się rozciągnąć mięśnie do ok. 7,5 cm.

Agnieszka / Kraków / 9.08.2009


Witam serdecznie

 

Ćwiczenia z Epino zaczęłam w 37 tygodniu ciąży za zgodą mojej ginekolog, która słyszała o urządzeniu. Zaczynałam (w pierwszej fazie ćwiczeń) od wskazania 1, po 3 tygodniach było to już 3-4, więc duży postęp. W 2 fazie zaczynałam od 4,5 centymetra, a skończyłam na 10. Ćwiczenia nie sprawiały trudności, a przystępna instrukcja umożliwiała ich odpowiednie wykonywanie, oraz dezynfekcję i czyszczenie, itd. Czułam, jak moje krocze się rozciąga, a jednocześnie "uczyłam się" moich mięśni Kegla - jak je napinać i rozluźniać. Stosowałam też masaż krocza od 37 tygodnia ciąży. Gimnastykowałam się. Do porodu (mojego pierwszego) podchodziłam bez lęku, świadomie. Nie zakładałam też, ze nie zostanę nacięta. Uważam, że dobra położna nie nacina bez potrzeby i w wielu przypadkach nie warto upierać się przy swoich założeniach - z resztą przy porodzie nie ma co zakładać czegokolwiek, może być tak różnie. Liczyło się przygotowanie, trening, świadomość ciała, brak lęku.

Poród zaczął się odpłynięciem wód. Ze względu na niebezpieczeństwo infekcji podano mi kroplówkę z oksytocyny, żeby przyspieszyć akcję (skurcze nie postępowały). Pierwsza faza trwała zaledwie 4 godziny 10 minut (plus wcześniejsze 4 godziny bardzo słabych skurczów, które nawet nie zostały zakwalifikowane jako poród). Druga faza trwała... 10 minut. Skurcze parte były niezwykle silne i skuteczne. Miałam Ukochanego Męża przy boku i świetną położną oraz lekarza z poczuciem humoru. Dzidzia rodziła się owinięta pępowiną wokół szyi i sina. Położna nacięła mi krocze - jedno małe nacięcie 1,5 cm. Dzidziuś wyskoczył szybciutko. Nasza Córeczka miała 3420 wagi i 57 cm długości, obwód główki 34 cm. Nacięcie zostało zszyte, poza nim nie było otarć, pęknięć. Położna powiedziała, że rodziłam jak wieloródka :) Po porodzie bardzo szybko wstałam, poszłam pod prysznic, bez problemu załatwiłam się. Na drugi dzień poszła "grubsza potrzeba" ;) w miarę bezboleśnie. Krocze goiło się wzorowo. Bolało (i dalej lekko ciągnie) tylko miejsce szwu - "środek" i reszta krocza w ogóle nie. Cały czas sama zajmowałam się Dzidzią, dużo chodziłam. Poród był w poniedziałek, w środę wróciłyśmy do domu, a w piątek byłam na spacerze i zakupach, normalnie siedziałam w fotelu (choć krótko:). Moim zdaniem taki przebieg porodu i początku połogu to Boże błogosławieństwo. Na ile w tym zasługi Epino, nie jestem w stanie ocenić. Myślę, że sporo mi dały te ćwiczenia, przede wszystkim pod względem rozwoju mięśni Kegla. Jestem bardzo zadowolona z produktu, Mąż też (choć na początku nie był przekonany ze względu na cenę) i polecam, o ile nie ma przeciwwskazań.

Ewa / Łódź / 3.11.2009

zamów epi-no delphine
zamów epi-no delphine plus

 

zobacz prezentację

Logotypy.com - projektowanie logo, identyfikacja wizualna